Szybka reakcja mieszkanki Biała Podlaska oraz interwencja funkcjonariuszy Straż Miejska Biała Podlaska mogły uratować zdrowie, a być może nawet życie mężczyzny, który źle się poczuł w rejonie postoju taksówek przy ul. Orzechowej.
Do zdarzenia doszło w nocy z 6 na 7 maja. Około godziny 00:25 dyżurny straży miejskiej otrzymał zgłoszenie dotyczące mężczyzny siedzącego w pobliżu postoju taksówek. Według relacji osoby zgłaszającej zachowywał się niespokojnie i wymachiwał rękami, co mogło wskazywać, że potrzebuje pomocy.
Na miejsce natychmiast skierowano patrol. Strażnicy ustalili, że mężczyzna ma problemy z oddychaniem oraz odczuwa ból w klatce piersiowej. Jak się okazało, wyszedł z domu z zamiarem udania się taksówką do szpitala, jednak na postoju nie było żadnego pojazdu.
Ze względu na jego stan zdrowia funkcjonariusze zdecydowali o natychmiastowym przewiezieniu go do Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Białej Podlaskiej, gdzie został przekazany pod opiekę lekarzy.
Po publikacji informacji o zdarzeniu głos zabrała mieszkanka miasta, która poinformowała, że to właśnie ona zaalarmowała służby.
- „Wyszłam na balkon i zauważyłam pana na ławce, który wymachuje rękami. Podjęłam decyzję, że zadzwonię na straż miejską” - napisała Pani Dorota.Kobieta zaapelowała również do mieszkańców, by nie pozostawali obojętni na sytuacje mogące świadczyć o zagrożeniu zdrowia lub życia.
Służby podkreślają, że właśnie takie reakcje mają ogromne znaczenie. Często kilka minut może decydować o skuteczności pomocy medycznej, szczególnie w przypadku problemów z oddychaniem czy bólu w klatce piersiowej.
To kolejny przykład pokazujący, że odpowiedzialność społeczna i zainteresowanie losem drugiego człowieka mogą odegrać kluczową rolę w sytuacjach zagrożenia.