Polska sztangistka nie ukrywała satysfakcji z powrotu do rywalizacji, zwłaszcza że jeszcze miesiąc temu jej udział w zawodach stał pod znakiem zapytania. Ostatecznie zdecydowała się na start i - mimo trudnych przygotowań - zaprezentowała solidną formę, podkreślając, że najważniejsze było dla niej bezpieczne wejście w rytm startowy po przebytej kontuzji.
Zielińska uzyskała łączny wynik 219 kilogramów, osiągając 95 kg w rwaniu oraz 124 kg w podrzucie. Szczególnie drugi z bojów przyniósł powody do zadowolenia – był to jej najlepszy rezultat po operacji. W rwaniu zabrakło niewiele do wyrównania życiówki po powrocie do sportu, jednak - jak sama przyznała - tego dnia warunki nie sprzyjały maksymalnym próbom.

Zawodniczka podkreśla, że kluczową informacją po zawodach jest stan zdrowia. Kolano, które wcześniej było źródłem problemów, wytrzymało obciążenia startowe i nie sprawia bólu. "Najważniejsze, że po tym starcie kolano jest całe i nie boli! Teraz czas wrócić do domu i jeszcze ciężej pracować..." - podkreśla. To daje solidne podstawy do dalszych przygotowań i budowania formy przed kolejnymi startami.
Weronika Zielińska należy do czołówki europejskiej w podnoszeniu ciężarów. W 2024 roku sięgnęła po tytuł mistrzyni Europy, a rok później wywalczyła brązowy medal tej imprezy. Reprezentowała również Polskę na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Jej powrót do rywalizacji po kontuzji jest ważnym sygnałem zarówno dla kibiców, jak i dla środowiska sportowego.

Start w Batumi w Gruzji traktowany jest jako etap odbudowy formy i powrót do pełnej dyspozycji. Sama zawodniczka zapowiada dalszą ciężką pracę i walkę o kolejne sukcesy.