150 tysięcy złotych straciła 88-letnia mieszkanka Białej Podlaskiej, która padła ofiarą oszustwa metodą „na wypadek”. Seniorka była przekonana, że pomaga swojej córce rzekomo odpowiedzialnej za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego. W rzeczywistości cała historia została wymyślona przez oszustów, którzy wykorzystali emocje i zaufanie starszej kobiety.
Jak informują policjanci, do zdarzenia doszło dzień wcześniej, a zgłoszenie wpłynęło do dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej wczoraj. Z relacji pokrzywdzonej wynikało, że po południu odebrała telefon od kobiety, którą uznała za swoją córkę. Rozmówczyni poinformowała ją, że spowodowała wypadek drogowy, w wyniku którego zginęła 24-letnia kobieta, i że została zatrzymana przez policję.
W trakcie rozmowy seniorka usłyszała, że jedyną szansą na uniknięcie aresztu jest wpłacenie wysokiej kaucji. Po pieniądze miał zgłosić się „mecenas”, który rzekomo reprezentował córkę. Podczas kolejnych rozmów oszustka wypytywała 88-latkę o posiadane oszczędności oraz kosztowności. Chcąc pomóc córce, kobieta zdecydowała się przekazać zgromadzone pieniądze.
Do mieszkania seniorki zgłosił się nieznajomy mężczyzna, który odebrał gotówkę na klatce schodowej. Jak ustalili funkcjonariusze, sprawca wracał jeszcze dwukrotnie, za każdym razem zabierając kolejne pieniądze oraz biżuterię. Łączna wartość przekazanych oszustom środków wyniosła 150 tysięcy złotych.
Dopiero następnego dnia, podczas rozmowy z prawdziwą córką, 88-latka dowiedziała się, że do żadnego wypadku nie doszło. Wówczas zorientowała się, że została oszukana i zgłosiła sprawę policji. Funkcjonariusze prowadzą czynności mające na celu ustalenie sprawców.
Policja po raz kolejny apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności w kontaktach telefonicznych z nieznajomymi. Funkcjonariusze przypominają, że policjanci, prokuratorzy ani adwokaci nigdy nie żądają przekazywania pieniędzy ani kosztowności za pośrednictwem osób trzecich. W przypadku podejrzanych telefonów warto przerwać rozmowę i skontaktować się bezpośrednio z bliskimi lub zadzwonić pod numer alarmowy 112.
